Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Afryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Afryka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 stycznia 2011

Warto przeczytać: Jakub Kościółek, Konflikt w Darfurze, Europejskie Centrum Edukacyjne, Toruń 2010


W oczekiwaniu na wyniki referendum dotyczącego niepodległości Południowego Sudanu polecamy książkę autorstwa członka naszego Stowarzyszenia dotyczącą konfliktu w Darfurze. Darfur jest prowincją w zachodnim Sudanie, w której od 2003 roku trwa krwawy konflikt pomiędzy władzą państwową, a rebeliantami sprzeciwiającymi się politycznej, społecznej i gospodarczej marginalizacji regionu. Szacuje się, że pochłonął on już conajmniej trzysta tysięcy ofiar, a w wyniku walk ponad 2,4 miliona osób stało się przesiedleńcami i uchodźcami.

Książka w przejrzysty sposób analizuje przebieg konfliktu aż do stycznia 2010, opisując również kolejne nieudane próby rozwiązania go. Interesującym wydaje się opisanie reakcji społeczności międzynarodowej na kryzys w Darfurze i ukazanie całkowitej porażki międzynarodowych organów i instytucji w zapobieżeniu rozlewowi krwi. Kolejny raz środowisko międzynarodowe nie sprostało potrzebie szybkiego reagowania na zbrodnie przeciwko ludzkości popełniane przez władze państwowe. Nadal standardem jest powoływanie się w takich sytuacjach na kwestię suwerenności danego państwa i zasadę nieingerencji w jego wewnętrzne sprawy. Zapomina sie jednak, że ochrona praw człowieka nie jest tylko kwestią wewnętrzną państwa, ale jest jednym z podstawowych postulatów zawartych w Karcie Narodów Zjednoczonych. Stąd ochrona obywateli suwerennego państwa przed nadużyciami władzy, szczególnie w przypadkach popełniania zbrodni wojennych czy zbrodni przeciwko ludzkości, staje się kwestią międzynarodową i wymaga odpowiedniej reakcji. Autor prezentuje możliwe sposoby reakcji na zbrodnie, szczególnie zbrodnię ludobójstwa, w aspekcie racjonalnego zapobiegania i reagowania na tego typu zdarzenia przez wspólnotę międzynarodową.

Autor opisuje również działalność organizacji pozarządowych, uwględniając działania Polskiej Akcji Humanitarnej. Publikacja stanowi pierwsze naukowe opracowanie w Polsce podejmujące kwestię konfliktu w Darfurze.

wtorek, 12 października 2010

Po Afrykamerze...


W ostatni piątek zakończył się w Krakowie jubileuszowy, 5 Festiwal Filmów Afrykańskich AfryKamera, który mieliśmy przyjemność współorganizować. W tym miejscu chcielibyśmy podziękować wszystkim osobom, które zaangażowały się w przygotowanie tej edycji!

To było prawdziwe święto kina afrykańskiego. Wśród tegorocznych tytułów, znalazło się przecież 4 zwycięzców Panafrykańskiego Festiwalu Filmów i TV FESPACO w Wagadugu (Burkina Faso) - najważniejszego przeglądu kina afrykańskiego na świecie. Obrazów, które zapadły nam w pamięć było wiele… Te szczególnie godne polecenia to: „Pielgrzym El Hadji”- nigeryjska historia muzułmanina, który odbył podróż do Mekki, „Tysiąc i jeden rąk”- ukazujący wyzysk i biedę marokańskich dzieci, „Ojczyzna” - osobista podróż z kamerą do Ruandy na kilkanaście lat po ludobójstwie, rozmowy z ofiarami i katami. Ten ostatni film był o tyle szczególny, że po projekcji publiczność miała okazje zadać reżyserce pytania. Dużym zaskoczeniem był też dokument "Nollywood Babylon", ukazujący trzeci co do wielkości na świecie przemysł filmowy. Wszystkie bardzo polecamy!!!

AfryKamera to było jednak coś więcej niż filmy. Festiwalowi towarzyszyły wystawy, debaty na temat sytuacji kobiet w muzułmańskiej Afryce czy afrykańskich imigrantów w Europie i Polsce, slajdowiska z wypraw do Kenii, Etiopii, Egiptu i Sudanu czy też warsztaty afrodance. Już nie możemy doczekać się następnej edycji!


Dla tych spragnionych kina z odległych części świata zapraszamy na Festiwal Filmowy „Pięć Smaków”, który zabierze nas w niezwykłą podróż do Azji. Na pewno spotkacie nas w Kinie Pod Baranami między 8 a 14 listopada!!! :)
http://www.piecsmakow.pl/index.php?lang=pl

piątek, 24 września 2010

Kim są Vidomegon?


1 października o 20.30 w Kinie Pod Baranami (Kraków, Rynek Główny 27) podczas inauguracji V Festiwalu Filmów Afrykańskich AfryKamera w Krakowie, będzie miało miejsce otwarcie wystawy fotografki Alessi Capasso (Włochy) „VIDOMEGON. Przeżyć dzieciństwo na bazarze Dantokpa”.

Tuż przed projekcją pierwszego festiwalowego filmu „Shirley Adams” (92 min. RPA 2009) Alessia opowie nam o tym jak powstał jej piękny reportaż. Zdjęcia będzie można oglądać na II piętrze koło sali gdzie będą odbywały się wszystkie festiwalowe projekcje. Po prezentacji pierwszego filmu organizatorzy Afrykamery 2010 zapraszają na poczęstunek afrykański. Będzie to też doskonała okazja do podziwiania zdjęć Alessi.

Kim są Vidomegon? W języku fon słowo to znaczy "dzieci skierowane do kogoś". Tradycyjnie były to dziewczynki pochodzące z rodzin wiejskich, które odsyłano do krewnych w mieście. Ich rodzice chcieli zapewnić im w ten sposób dostęp do edukacji i nadzieję na lepsze życie. Tysiące takich dzieci żyją i pracują wewnątrz Dantokpa w Kotonu (fr. Cotonou, miasto w południowym Beninie). Jest to jeden z największych bazarów w całej Afryce Zachodniej.

W ciągu ostatnich 30 lat, wraz z postępującym ubożeniem społeczeństwa, ta długa tradycja radykalnie się zmieniła. Dziś Vidomegon są bezwzględnie wykorzystywane przez rodziny zastępcze. Pracują dla nich bez żadnej rekompensaty w postaci pieniędzy czy edukacji. Bardzo często są też źle traktowane i padają ofiarami przemocy. Kiedy kończą 14 lub 15 lat, a wypłacanie im wynagrodzenia staje się obowiązkowe, dziewczynki zostają opuszczane przez „przybranych rodziców”, którzy dodatkowo boją się, że zajdą one w ciążę. Stają się wtedy Vinonmegon („nie skierowane do kogoś"). Same, bez wsparcia rodziny i bez jakichkolwiek kwalifikacji, mają dwie możliwości: prostytucja lub małżeństwo.

Reportaż zagłębia się w ten labirynt, osobne miasto w mieście i odkrywa przed widzem codzienne życie tych dzieci, głównie Vidomegon, które żyją bez powszechnie uznanych praw (do edukacji, zabawy, odpoczynku), a ponadto, bez miłości.

Alessia Capasso o powstaniu reportażu mówi tak: „Pracowałam z wychowawcami Domu Nadziei (Maison de l'Esperance), który znajduje się dzielnicy Hindé na bazarze Dantokpa. Dzięki temu maiłam okazję spotkać wiele Vidomegon, poznałam twarze, codzienną ciężką pracę, lęki, tęsknotę za domem. Są to rzeczy, których zdjęcie nigdy nie będzie w stanie uchwycić. Celowo pominęłam niektóre obrazy: objawy złego traktowania, łzy, rany. Myślę, że rozsądny obserwator będzie potrafił zrozumieć mój wybór, by nie naruszać tak intymnego wymiaru życia tych dziewczynek. W miejscu gdzie wszystko wydaje się być zredukowane do błota i odpadów, gdzie prawa człowieka są deptane przez nadużycie i przemoc, znalazłam w nich odwagę, która pozwala im wyjść poza codzienne cierpienie i nadać sens własnemu przeznaczeniu.”

Reportaż powstał w 2008 roku. Jest promowany przez Ricerca e Cooperazione NGO (www.ongrc.org) i współfinansowany Przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Włoch. Zapraszamy również na stronę Alessi: www. alessiacapasso.wordpress.com

piątek, 3 września 2010

Warto przeczytać


Chinua Achebe, Wszystko rozpada się, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2009.

Po niemal trzydziestu latach od pierwszego polskiego wydania, PIW zdecydował się na opublikowanie w nowym tłumaczeniu Jolanty Kozak jednej z najważniejszych powieści afrykańskich autorstwa Chinua Achebe, nazywanego często „słoniem afrykańskiej literatury”,. Nigeryjski pisarz uznany już za klasyka literatury kontynentu wprowadza czytelnika w świat kultury Igbów (Ibów), ludu zamieszkującego deltę Nigru.
Powieść przepełniona elementami tradycji ustnej, pełnej barwnych przypowieści wprowadza czytelnika w nieznany świat obyczajów przedkolonialnej Afryki. Wioska, w której żyje główny bohater Okonkwo, cieszący się szacunkiem wojownik, rządzi się odwiecznymi prawami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. Ciągłość tradycji podtrzymywana jest przez starszyznę klanu, tajne stowarzyszenia i wyrocznie, będące łącznikiem pomiędzy światem żywych, a światem duchów i przodków. Całkowicie obcy, egzotyczny wręcz dla czytelnika obraz życia klanu staje się stopniowo dla europejskiego odbiorcy zrozumiały, w czym niewątpliwie tkwi geniusz samego Achebe.
Wydaje się, że klan żyje w całkowitej równowadze i nie jest ona widoczna jedynie we współistnieniu ludzi z przyrodą, ale przede wszystkim w relacjach pomiędzy poszczególnymi jego członkami. Barwny opis obyczajów, świąt, obrzędów pozwala czytelnikowi na poznanie kultury ludu Igbo. Nawet, wydawałoby się nieludzkie dla europejskiego czytelnika zwyczaje, takie jak mordowanie bliźniąt, wydają się w pewnym sensie zrozumiałe. Rola starszyzny i hierarchii tworzonej w oparciu o tytuły nadawane zasłużonym członkom społeczności jest niezwykle istotna i pozwala tworzyć silne więzi wspólnotowe.
Harmonijny świat Igbów zostaje jednak zaburzony wraz z przybyciem Europejczyków wprowadzających imperialną politykę wyzbytą z szacunku dla zastanej w delcie Nigru kultury i opierającą się na rzekomej cywilizacyjnej wyższości. Polityka kolonizacyjna nie opiera jedynie na krwawych podbojach i mordach, ale realizowana jest też poprzez działalność misjonarską. Chrześcijaństwo powoduje rozpad tradycyjnych więzi łączących od wieków miejscowe wspólnoty. Jak zauważa jeden z bohaterów: „Biały człowiek przyłożył nóż do więzów, które trzymały nas razem, i rozpadliśmy się.” Achebe nie ukazuje jednak roli nowej religii w czarno-białych barwach. Pierwszy misjonarz który przybywa do wioski Brown szanuje praktykowane przez mieszkańców obyczaje, nie stosuje przymusu w misji chrystianizacji. Cieszy się on wielkim poważaniem wśród starszyzny plemiennej, która prowadzi z nim dialog na temat życia duchownego oparty na wzajemnym szacunku. Jednakże szybko okazuje się, że większość przybyszów z północy nie podziela stanowiska Browna, uznając obyczaje Igbo za barbarzyńskie i prymitywne. Niestety działalność białego człowieka musi prowadzić do tytułowego rozpadu wszystkiego.
Siła prozy Achebe tkwi niewątpliwie w przybliżaniu tradycji i obyczajów ludu Igbo z którego pisarz pochodził. Pozwala on czytelnikowi na poznanie przedkolonialnej Afryki z punktu widzenia jej mieszkańców, którzy nie są w stanie powstrzymać agresywnej kolonizacji i zawłaszczania, niszczenia przez Europejczyków ich rodzimej kultury, które paradoksalnie odbywa się pod przykrywką niesienia kaganka wiedzy, cywilizacji. Kolejny raz słyszymy ostre, ale nie pozbawione racji oskarżenie europejskich najeźdźców o niszczenie pierwotnej, wartościowej kultury Afrykańczyków. Powieść stanowi kamień milowy na drodze do rozliczenia zbrodni, za jakie odpowiedzialna jest polityka kolonizacyjna w Afryce i z pewnością warto uważnie się wsłuchać w głos Achebe.

Jakub Kościółek

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Co robią teraz Interkulturalni PL?


Co teraz robimy? Pracujemy nad projektami wpisującymi się w naszą strategię KRK FF – Kraków Foreigners Friendly... A z nowości to zaangażowaliśmy się w organizację festiwalu filmów afrykańskich Afrykamera 2010 w Krakowie. W październiku będzie się działo! :) Odsyłamy do strony wydarzenia i będziemy Was informować na bieżąco!

niedziela, 15 sierpnia 2010

Warto przeczytać: Sven Lindqvist Wytępić całe to bydło Wydawnictwo WAB, Warszawa 2009.


Wytępić całe to bydło Svena Lindqvista to historyczny esej zabarwiony wątkami autobiografii i reportażu z podróży własnej do Afryki. Autor jest szwedzkim historykiem literatury specjalizującym się w analizie dziejów i piśmiennictwa epoki kolonialnej. Tego też dotyczy wspomniana tutaj książka. Stawia ona kontrowersyjną, acz nie pozbawioną sensu tezę, iż supremacja ekonomiczno-militarna Europy stworzyła podwaliny do ukształtowania się skrajnie rasistowskiego podejścia Białych, a w szczególności Anglosasów do innych ras i narodów. To podejście wypaczało wczesne osiągnięcia teorii ewolucyjnych, związanych również z dziełami Darwina i miało swoje przełożenie na politykę kolonialną, w szczególności względem państw i ludności zamieszkujących kontynent afrykański.

Dokonując zadziwiająco wnikliwego przeglądu dokumentów historiograficznych, dzieł naukowych, literatury i prywatnych tekstów z epoki kolonialnej Lindqvist dowodzi, iż Europejczycy traktowali ludzi innych ras jak nie-ludzi – tytułowe „bydło”, co dawało im usprawiedliwienie, wspierane teorią doboru naturalnego, do bezwzględnej ich eksploatacji i mordowania, które trwało nieprzerwanie od schyłku wieku XVIII, przez cały wiek XIX i pierwsze dziesięciolecia XX. Ludność rdzenną traktowano całkowicie instrumentalnie nie licząc się z jej życiem i zdrowiem. Lindqvist wskazuje na liczne pozbawione sensu ekonomiczno-społecznego przedsięwzięcia Europejczyków, takie jak wyprawy Stanleya i Livingrtone’a, które mając przysporzyć ich autorom dumy i honoru jednocześnie pochłaniały setki ofiar wśród bezwzględnie traktowanych tragarzy. Książka odsłania jedną z najczarniejszych kart europejskiej historii, kartę przemilczaną, zapomnianą i pominiętą. Kartę, w której eksterminacja innych ras następowała w imię zabawy, ćwiczeń wojskowych, czy wprawiania się w polowaniu. Gdzie niewalczących i poddających się upokarzano i zabijano dla sportu. Książka demitologizuje również wiele postaci, które do dziś cieszą się w Europie szacunkiem i stawiane są za wzór cnót – jak choćby osobę Roberta Baden-Powella, czyniąc z nich niepospolitych zbrodniarzy.

Po wydaniu książki toczyła się na jej temat gorąca dyskusja, a wśród głównych zarzutów wskazywano na umniejszanie znaczenia Holocaustu i niedocenianie ideologicznych źródeł antysemityzmu w Europie. Te zarzuty są błędne, gdyż książka zasadniczo w ogóle pomija problem zagłady Żydów. Snuje jedynie paralelę, w moim przekonaniu prawdziwą, iż Holocaust i zagłada ludności rdzennych w koloniach wyrosła z tej samej pogardy i z tego samego poczucia wyższości, jakie cechowało w owym okresie rasę białą. Odrzucanie tej tezy i skupienie się na ideologii nazistowskiej jako zasadniczemu źródłu Holocaustu to próba wybielenia czarnych kart europejskiej historii i podtrzymanie dobrego samopoczucia Europejczyków, jako nacji cywilizowanej, które po lekturze tej książki powinno na dobre zniknąć z naszych twarzy.


Adam Bulandra